Drużyna piechoty 1939

Drużyna piechoty 1939

Etatowo polska drużyna piechoty składała się z 19 żołnierzy – 2 podoficerów, 3 starszych strzelców i 14 strzelców.Jedynym pododdziałem drużyny była obsługa ręcznego karabinu maszynowego wz. 28 „Browning” złożona z 4 ludzi – karabinowego, celowniczego i dwóch amunicyjnych.Dla porównania – w 1939 roku niemiecka drużyna liczyła 13, a radziecka 14 ludzi. Dlaczego więc polska drużyna była tak duża? Decydował o tym niedostatek siły ognia maszynowego. W drużynie był tylko jeden erkaem wz. 28 „Browning”, który, przy wszystkich swych zaletach, był za mało wydajny aby zapewnić wsparcie blisko 20 żołnierzom rozrzuconym w walce na linii o długości od kilkudziesięciu do stu metrów. Starano się więc zrekompensować braki w sile ognia maszynowego zwiększając liczbę „luf” w drużynie. Ponadto strzelcy służyli jako rezerwa ludzka do uzupełniania obsługi erkaemu gdyby poniosła ona straty.

Polska drużyna, dysponując tylko erkaemem wz. 28, zasilanym z pudełkowego magazynka o pojemności 20 pocisków, nie miała możliwości przyduszenia nieprzyjaciela ogniem podczas natarcia ani tym bardziej wykrwawienia go podczas walki ogniowej na średnim dystansie. Zajęcie pozycji wymagało zatem przeprowadzenia szturmu i zniszczenia lub wyparcia wroga w walce wręcz.  Duża liczba strzelców miała więc zapewnić drużynie przewagę podczas walki na bagnety, z którą wiązały się nieuchronnie straty. 19-osobowa drużyna była dość „odporna” i mogła zachować znaczną wartość bojową nawet jeśli stan obsady spadł do połowy. Było to istotne w sytuacji gdy zorganizowanie efektywnego systemu uzupełnień musiało potrwać po wybuchu wojny. Osobną kwestią było dowodzenie. Drużynowy był wg etatu w stopniu plutonowego, ale w praktyce drużynami najczęściej dowodzili kaprale. Ponadto niekiedy funkcje te obejmowali podchorążowie – tytularni kaprale i plutonowi. Obsadzanie drużyn kapralami było spowodowane niedostateczną liczbą plutonowych – podoficerowie rezerwy, którzy wojsko opuszczali jako kaprale, awansowali raczej rzadko, a podoficerowie zawodowi byli zbyt potrzebni do zadań specjalistycznych w kompanii czy batalionie, aby pełnić funkcję drużynowego. Podchorążowie rezerwy i służby czynnej nabywali w szkołach kwalifikacje do dowodzenia drużyną (w razie potrzeby również plutonem), dlatego chętnie wykorzystywano ich w tym celu. Zastępcą dowódcy drużyny był zawsze kapral, dopiero w toku walk zdarzało się, że rolę te przejmowali starsi strzelcy. Drużyna po rozwinięciu w polu, zachowując regulaminowe odstępy, tworzyła linię o szerokości 60 do 80 metrów. Drużynowy wydawał rozkazy głosem, co w warunkach pola walki (strzały, wybuchy, krzyki) było problematyczne. Nawet użycie gwizdka nie rozwiązywało w pełni kłopotu. Dodatkowo, ponieważ drużynowy winien zajmować nieco wysuniętą pozycję w stosunku do reszty żołnierzy, mógł on mieć problemy z jednoczesnym orientowaniem się w sytuacji na przedpolu i kontrolowaniem swoich podwładnych. Tutaj pojawia się istotna rola, jaką pełnił jego zastępca – posuwał się on nieco z tyłu za linią drużyny i pilnował porządku oraz wykonywania rozkazów dbał też o zachowanie łączności z sąsiadami. Oddalenie od siebie drużynowego i jego zastępcy miało i tę zaletę, że zmniejszało ryzyko ich równoczesnej śmierci. Nawet dwóch podoficerów, zwłaszcza rezerwistów, mogło mieć jednak problemy z zapanowaniem nad linią całej drużyny. Pomagało im w tym trzech starszych strzelców – a należy pamiętać, że aby uzyskać ten stopień trzeba było w 95% przypadków ukończyć szkołę podoficerską w czasie służby czynnej. W praktyce w drużynie było więc 5 żołnierzy z identycznymi kwalifikacjami do dowodzenia nią. Podoficerowie przeważali nad starszymi strzelcami zazwyczaj jedynie większym doświadczeniem wyniesionym z ćwiczeń rezerwy. Spośród starszych strzelców najważniejszym był karabinowy obsługi erkaemu. Nieoficjalnie był on trzeci w kolejności do objęcia dowództwa nad drużyną. Obsługa erkaemu trzymała się w polu blisko drużynowego, a karabinowy wybierał jej stanowisko. Celowniczy (etatowo strzelec, niekiedy starszy strzelec) przenosił erkaem i prowadził z niego ogień. Amunicyjni w stopniu strzelców (z racji wagi pełnionej funkcji byli to najczęściej strzelcy starszego rocznika) pomagali celowniczemu i donosili amunicję. W praktyce wyglądało to tak: celowniczy najpierw zużywał magazynki amunicyjnego nr 1. Po ich wyczerpaniu amunicyjny nr 1 ruszał do biedki plutonu po uzupełnienie, a celowniczy zaczynał zużywać magazynki amunicyjnego nr 2. Jeśli i one zostały wyczerpane, amunicyjny nr 2 ruszał do biedki. W tym czasie amunicyjny nr 1 powinien już wrócić, o ile nie poległ lub nie został ranny. Jeśli obaj amunicyjni byli nieobecni na stanowisku, celowniczy przerywał ogień lub zużywał magazynki, które przenosił sam. Niektórzy karabinowi również przenosili magazynki „na czarną godzinę”, a w razie nagłej potrzeby sami dostarczali amunicję. Ten system zapewniał ciągłość ognia erkaemu. W praktyce więc na stanowisku erkaemu było w tym samym momencie walki dwóch-trzech żołnierzy – przynajmniej jeden z amunicyjnych stale był w ruchu. Karabinowy dowodził obsługą dość autonomicznie – drużynowy miał na głowie cały swój pododdział, więc wskazane było poza szczególnymi wypadkami zostawić obsłudze erkaemu swobodę działania (przemawiał za tym również fakt, że w czteroosobowej obsłudze zawsze był przynajmniej jeden, a mogło znaleźć się w niej nawet dwóch absolwentów szkoły podoficerskiej, a na amunicyjnych również nie dobierano przypadkowych żołnierzy).

Pozostałych dwóch starszych strzelców w czasie walki miało swoje miejsce w środku skrzydeł. Regulamin przewidywał, że mają oni „pomagać drużynowemu, zwracać uwagę na najbliższych strzelców i przestrzegać należytego prowadzenia ognia, nastawienia celownika i wykonywania skoków, wskazywać cele i dbać o ochronę skrzydeł drużyny”. Tak szeroki zakres obowiązków powodował, że starsi strzelcy byli w rzeczywistości dowódcami skrzydeł, które liczyły po 4-5 żołnierzy. Ich rola była szczególnie ważna w czasie szturmu, kiedy drużynowy – który nacierał na czele swojego pododdziału i winien dać przykład wdzierając się jako pierwszy na pozycję nieprzyjaciela – siłą rzeczy na krótki czas tracił kontrolę nad drużyną. Starsi strzelcy byli też, jak już wspomniano, zapasową kadrą dowódczą w razie gdyby podoficerowie polegli lub zostali ranni.

Drużyna była w myśl regulaminu jednolitą jednostką, ale na polu bitwy często następowało jej rozdrobnienie wg wyżej opisanych schematów: dowódca panował nad całością i rozkazywał, zastępca pilnował, aby rozkazy były wykonywane, zaś starsi strzelcy prowadzili nieoficjalne kilkuosobowe „sekcje” – obsługę erkaemu i skrzydła. Czasami stosowano zaś inny podział – drużyna dzieliła się na dwie części, obie pod dowództwem podoficera, na przykład w sytuacji gdy trzeba było obsadzić dwa punkty oporu, oskrzydlić nieprzyjaciela w natarciu, bądź szybko zorganizować kontratak na zagrożonym odcinku obrony. Takie „manewrowe” zadania zazwyczaj brał na siebie zastępca drużynowego – drużynowy bowiem odpowiadał za całość działań drużyny. Ponadto zastępca drużynowego, jak wspomniano, trzymał się nieco z tyłu, co mu ułatwiało zebranie ludzi do doraźnego zadania i przegrupowanie po liniach wewnętrznych.

Dwóch żołnierzy w drużynie, wyznaczonych przez jej dowódcę, przenosiło nożyce do cięcia drutu. Jak się wydaje, nie dobierano ich przypadkowo, byli to raczej strzelcy starszego rocznika. Bardzo ciekawą funkcją, wymienioną w podręcznikach drużynowego i dowódcy plutonu, jest strzelec wyborowy. Najlepszy strzelec w drużynie, o ile nie został zabrany na funkcję celowniczego karabinu przeciwpancernego, był wyposażany w „długiego” Mauser wz. 98a o podwyższonej celności oznaczonego biciami „Pr” lub „Wyb” (nie był to karabin z lunetą). Strzelca wyborowego cechować musiało opanowanie nerwowe, spostrzegawczość i inicjatywa. Miał on za zadanie zwalczać ważniejsze cele oddalone o kilkaset metrów. W hierarchii celów najwyżej byli dowódcy (nie panowała jednak zasada specjalnego polowania na oficerów), obserwatorzy, gońcy i obsługi karabinów maszynowych. Strzelec wyborowy miał dużą swobodę działania wewnątrz drużyny. Sam dobierał sobie stanowisko i sam wybierał cele.

Ponadto istniało kilka nieoficjalnych funkcji w drużynie:

Goniec – większość drużynowych wyznaczała jednego ze strzelców do pełnienia funkcji łącznika z dowódcą plutonu lub sąsiednimi drużynami. Goniec trzymał się blisko drużynowego i oczekiwał na rozkaz zaniesienia meldunku, poza tym walczył tak samo jak inni żołnierze.

Obserwator – drużynowy mógł wyznaczyć żołnierzowi zadanie prowadzenie pomocniczej obserwacji przedpola lub przestrzeni powietrznej, aby zmniejszyć ryzyko zaskoczenia drużyny. Do takich zadań nadawali się szczególnie żołnierze obdarzeni dobrym wzrokiem. Obserwator nie był zwolniony z zadań bojowych (w odróżnieniu od „oficjalnego” obserwatora plutonu, który powinien był jak najmniej angażować się w walkę ogniową).

Grenadierzy – żołnierze najlepiej posługujący się granatami podczas natarcia wysuwali się naprzód i zwalczali granatami stanowiska nieprzyjaciela. Przed walką często wydawano im więcej granatów niż reszcie drużyny. Poza tym walczyli tak samo jak inni strzelcy.