44 Pułk Strzelców Kresowych korzeniami sięgał okresu formowania Błękitnej Armii generała Józefa Hallera we Francji. 13 marca 1918 roku sformowano 2. Pułk Strzelców Polskich. Znaczny procent jego żołnierzy stanowili ochotnicy wywodzący się z Polonii amerykańskiej. Pułk włączono w skład 1. Dywizji Strzelców. Zdążył on wziąć udział w działaniach I wojny światowej na froncie zachodnim.

W kwietniu 1919 roku pułk przewieziono na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Już od maja, po przemianowaniu na 2. pułk strzelców pieszych, brał udział w starciach z Ukraińcami we Wschodniej Małopolsce. 1 września na mocy rozkazu Naczelnego Wodza pułk po raz trzeci zmienił nazwę na 44 pułk strzelców kresowych i wszedł w skład 13. Dywizji Piechoty. W kwietniu 1920 uczestniczył w ofensywie kijowskiej. W sierpniu wziął udział w walkach na Podolu. We wrześniu, po przechyleniu się szali wojennej na polską stronę, podjął ponowny marsz na wschód, kończąc swój szlak bojowy w miejscowości Zwiahel.

Zdjęcia i opisy zamieszczone w galerii jak również inne nie będące elementem graficznym strony, chronią prawa autorskie. Wykorzystywanie do celów komercyjnych bez zgody Fundacji jest zabronione.

W latach 1920-1939 44. pułk stacjonował w Równem. Po raz kolejny został przemianowany na 44. pułk piechoty strzelców kresowych. Najważniejszym wydarzeniem w każdym roku był dzień święta pułkowego przypadający na 22 kwietnia. W 1939 roku w celu utrwalenia tradycji Błękitnej Armii i podkreślenia związków pułku z ochotnikami z Polonii amerykańskiej nadano mu ostateczną nazwę: 44. Pułk Strzelców Legii Amerykańskiej.

Jego mobilizację zarządzono w godzinach wieczornych 13 sierpnia 1939 roku. W tym czasie pułk przebywał na 14-dniowych ćwiczeniach letnich w obozie koło Obarowa. Wedle wszelkich relacji poszła ona dosyć sprawnie . Uzbrojenie było pełne, ściśle według tabel mobilizacyjnych . Procent mniejszości narodowych, przede wszystkim Ukraińców i Żydów (którzy stanowili łącznie około 20% ludności II RP) był różny, w całym pułku nie przekroczył jednak 25%. Pododdziałom przydzielono po 4 JO (jednostki ognia), co w przeliczeniu na drużynę wynosiło: 60 granatów, 120 naboi na karabin, 2000 naboi do erkaemu, z czego 100 naboi przenosił w 5 magazynkach w ładownicach celowniczy, dwaj amunicyjni po 200 naboi w 10 magazynkach w 2 torbach każdy. Pozostał 1500 naboi przewożono na biedce plutonu . Tabory dywizyjne przewoziły dodatkowe JO. Mobilizację ukończono 16 sierpnia 1939 roku. Ponieważ polskie władze obawiały się proniemieckiego puczu w Wolnym Mieście Gdańsku, którego organizatorzy następnie zwróciliby się z „prośbą” do Adolfa Hitlera o wcielenie do III Rzeszy, postanowiono bronić polskich praw w Gdańsku, gwarantowanych przez umowy międzynarodowe. 13 Dywizja Piechoty (DP), w której skład wchodził 44 PSLA, została wybrana do tego zadania. Wraz z 27 DP oraz jednostkami pozadywizyjnymi, m. in. 1 batalionem czołgów lekkich wyposażonych w 7 TP została włączona do Korpusu Interwencyjnego utworzonego przez Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych. 17 sierpnia nastąpił załadunek 44 PSLA na podstawione transporty kolejowe. Po przybyciu w okolice Bydgoszczy 44 PSLA przeszedł na postój na wschód od tego miasta. Marszałek Rydz-Śmigły planował użycie Korpusu Interwencyjnego do akcji w Gdańsku na wypadek próby włączenia siłą tego miasta do Niemiec hitlerowskich. Od 20 do 31 sierpnia w 44 PSLA prowadzono normalne życie obozowe wypełnione przede wszystkim ćwiczeniami. Dowódcą pułku był w tym czasie płk Józef Frączek, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920.

1 września po uderzeniu niemieckim na Polskę, plan interwencji w Gdańsku zdezaktualizował się. 13 DP przeszła do dyspozycji Naczelnego Wodza. Około godziny 10 w dniu 1 września wydał on rozkaz przerzucenia dywizji w rejon operacyjny Armii „Prusy”. Nocą z 1 na 2 września ruszyły z Bydgoszczy transporty 44 PSLA.

Wyładunek nastąpił w Koluszkach i na okolicznych stacjach w nocy z 3 na 4 i w ciągu dnia 4 września. 13 DP przeszła w rejon Tomaszowa Mazowieckiego z zadaniem zorganizowania obrony wobec szybkich postępów niemieckiego XVI Korpusu Pancernego, dowodzonego przez gen. Ericha Hoepnera, najsilniejszego niemieckiego korpusu na całym froncie, wspieranego dodatkowo przez potężne formacje bombowców nurkujących. Korpus ten przebił się już przez pozycje 7 DP pod Częstochową, a następnie przełamał obronę 19 DP pod Piotrkowem. W ramach przygotowań do obrony dowódca 13 DP wyznaczył gros 44 PSLA (II i III baon) do odwodu w rejonie nadleśnictwa Lubochnia. I batalion wydzielono do osłony północnego skrzydła dywizji. Na Tomaszów Mazowiecki skierowała się niemiecka 1 Dywizja Pancerna. Posiadała ona 1 września 309 czołgów i 101 samochodów pancernych . Armia „Prusy” nie była niestety najlepiej dowodzona, za co winę ponosił niekompetentny generał Stefan Dąb-Biernacki. Wtrącał się on w działania podległych mu dowódców do szczebla batalionu, często zmieniał rozkazy co skutkowało chaosem i bezcelowym przerzucaniem jednostek z miejsca w miejsce. Odrzucił on plan dowódcy 13 DP, płk Władysława Zubosz-Kalińskiego, który przewidywał oparcie obrony o skraj lasów Lubochnia i rozkazał rozwinąć linie w otwartym terenie na południowo-zachodnim przedpolu Tomaszowa Mazowieckiego i Ujazdu. Wystawiało to jednostki polskie na uderzenie czołgów, pozbawiając jednocześnie jakiejkolwiek naturalnej osłony. Co więcej, oddziały 13 DP miały zachować gotowość do uderzenia na korzyść 19 i 29 DP w rejonie Piotrkowa. Jak wspominał oficer sztabu dywizji, kpt. Józef Gorski „D-ca armii dyrygując poszczególnymi batalionami, a nawet mniejszymi jednostkami (nieraz bez wiedzy ich d-ców) wprowadził niesłychany bałagan rozkazodawczy (…) Takie dowodzenie nadało gen. Dąb-Biernackiemu przydomek >samobójczego< d-cy armii” .Na skutek rozciągnięcia pozycji obronnych 13 DP między Ujazdem a Tomaszowem Mazowieckim powstała nieobsadzona luka. Był to błąd, który miał się zemścić. 1 Dywizja Pancerna nadciągnęła późnym popołudniem 5 września. Rozpoznawcze natarcia Niemców zostały wszędzie powstrzymane, kilka czołgów zostało zniszczonych. Do akcji weszła Luftwaffe oraz podciągnięta artyleria niemiecka, które 5 i 6 września przeprowadziła liczne bombardowania polskich pułków. „Lotnictwo nieprzyjaciela nie dawało nam spokoju” – wspominał ppor. Tadeusz Rosiak. 1 DPanc. rozwinęła do natarcia główne siły w dniu 6 września, jednak zarówno na odcinku 43 jak i 45 pp zostały one odparte ze stratami. W tej sytuacji dowódca XVI KPanc. wprowadził do walki 4 Dywizję Pancerną, co zwielokrotniło przewagę niemiecką. Co gorsza, Niemcy prowadząc stałe rozpoznanie wykryli lukę w polskim ugrupowaniu i wyprowadzili o godzinie 15 natarcie w niebroniony teren. W tym czasie 4 DPanc. związała walką 43 pp. Tymczasem siły 1 DPanc. wtargnęły ok. godziny 19 na północne przedmieścia Tomaszowa Mazowieckiego, rozcinając w praktyce polskie ugrupowanie i oskrzydlając zarówno 43 jak i 45 pp. Płk Kaliński nie zorientował się w porę w sytuacji (sądził, że główny wysiłek niemiecki skieruje się na północne skrzydło 43 pp) i włamania wroga nie dało się już zamknąć. Czołgi niemieckie znalazły się na polskich tyłach i zaskoczyły artylerię i tabory 13 DP, które po krótkich potyczkach podjęły odwrót na lasy Lubochnia. 44 PSLA otrzymał w tym czasie rozkaz przegrupowania na północne skrzydło 43 pp, ale został zaatakowany przez jednostki niemieckie. Krótka walka nie przyniosła sukcesu Niemcom. W zapadającym zmroku 44 PSLA kontynuował przegrupowanie. Tymczasem płk Kaliński otrzymał meldunki, z których wynikało, że natarcie niemieckie weszło w lukę w pozycjach 13 DP. W tej sytuacji 43 i 45 pp otrzymały rozkazy odwrotu do lasów Lubochnia. 43 pp ze stratami zdołał oderwać się od przeciwnika, natomiast 45 pp odchodził przez Tomaszów Mazowiecki, gdzie doszło do chaotycznych, nocnych walk z obsadzającymi już miasto Niemcami. Rozpoczęły się one około 22. Warto dodać, że w samym Tomaszowie mieszkała spora mniejszość niemiecka, która wspomogła Wehrmacht działaniami dywersyjnymi. W ciężkich walkach i z dużymi stratami (poległ m.in. dowódca pułku, płk Stanisław Hojnowski) 45 pp przebił się w nieładzie w kierunku wschodnim. 44 PSLA otrzymał zadanie osłony przegrupowania dywizji i zajął rano 7 września stanowiska obronne w rejonie Glinnika w lasach spalskich. O godzinie 10 na I batalion uderzyło około 60 czołgów 1 DPanc. Po dwugodzinnej twardej obronie Polacy wycofali się na kolejną pozycję opóźniającą. Na II i III batalion natarły siły 1 lub 4 DPanc. (nie jest to jasne), jednak 44 PSLA odparł natarcia i wytrzymał na pozycjach aż do 16 , po czym wobec wielkiej przewagi wroga i poważnych strat (utrata 3 na 9 dowódców kompanii) wycofał się na rozkaz. Niemcy stracili co najmniej kilkanaście czołgów i samochodów pancernych . Odwrót pod ogniem nieprzyjaciela przeprowadzono w dwóch kierunkach, co doprowadziło do podzielenia sił pułku. Po przeprawie przez Pilicę zatrzymano się dla odpoczynku i reorganizacji. Szczególnie dotkliwe były straty w sprzęcie. Mimo to walki o Tomaszów powstrzymały na niemal 40 godzin XVI KPanc. co wobec osamotnienia dywizji i chaotycznego rozkazodawstwa dowództwa armii należy uznać za dobry wynik. Dłuższy opór zapewne był możliwy, ale, jak ocenił kapitan Gorski „w żadnym wypadku dywizja nie mogła zatrzymać marszu XVI Korpusu Pancernego. Cudów być nie mogło” . W całej dywizji liczne były dezercje żołnierzy wywodzących się z mniejszości narodowych, zwłaszcza Ukraińców i Niemców.

Wobec rozdzielenia oddziałów dywizji i nieobecności płk Kalińskiego, stanowisko dowódcy piechoty dywizyjnej 13 DP objął chwilowo płk Józef Frączek, dowódca 44 PSLA, zaś pułk przejął kpt. Walenty Parat. 44 PSLA rozpoczął marsz ku Wiśle w dwóch zgrupowaniach, jedno prowadził mjr Kokular, dowódca I batalionu, drugie w silem wzmocnionego batalionu podlegało kpt. Paratowi. Zgrupowanie mjr Kokulara dotarło 9 września do rejonu Kostrzynia, gdzie wobec braku łączności z dywizją i niepewnej sytuacji mjr Kokular nakazał rozwiązanie zgrupowania i przebijanie się małymi grupami na wschód za Wisłę. Część żołnierzy dostała się do niewoli, część jednak zdołała przedostać się w dniach 10-13 września na prawy brzeg Wisły. Tymczasem siły 44 PSLA dowodzone przez kpt. Parata ruszyły zgodnie z rozkazami na wschód. Odwrót był ciężki. Jak wspominał ppor. Władysław Milczarek, dowódca plutonu cekaemów, „szliśmy już na ostatnich nogach. Nie zmogły nas ani chrzest ogniowy pod Tomaszowem Maz. i w lasach spalskich, ani też najazdy czołgów w biały dzień, w polu przed płonącym Ulowem, ale dały nam w kość forsowne marsze odwrotowe z bezustannym bombardowaniem za dnia i artyleryjskim macaniem po nocy. Szliśmy bez snu. Od czterech dni nie jedliśmy nic gorącego, a i kawałka chleba nikt na oczy nie widział. Brakowało wody (…) W czasie dłuższych postojów żołnierze zasypiali, gubili się, ale potem jakimś cudem znów się odnajdywali wśród swoich” . O godzinie 4 rano 10 września siły 44 PSLA zbliżyły się do Głowaczowa. Idący w straży przedniej batalion saperów 13 DP został tam zaskoczony i wzięty do niewoli przez obsadzający miasteczko batalion Niemców z 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej, wspartych czołgami 1 Dywizji Lekkiej. O 4.30 wszedł do akcji 44 PSLA, który ze wsparciem artylerii i siedmiu czołgów 7 TP natarł na Głowaczów. Warto przytoczyć wspomnienia ppor. Milczarka: „Postępowaliśmy za piechotą, która wyrywała do przodu, skąd trzaskał nieprzyjacielski ogień (…) Ruszyły i trzy nasze czołgi: na każdym usadowiło się po kilku piechurów (…) Dwa czołgi walą poboczem drogi prosto do osiedla i wkrótce tracę je z oczu; jeden idzie na ukos, polem, wymija nas i niknie za jakąś zagrodą chłopską (…) Wybiegam na linię i w tym momencie na lewym skrzydle, odległym może o kilometr od nas, zerwało się gromkie „hurra!” i jak grzmot przetoczyło się polem w naszą stronę. Podnieceni podejmujemy okrzyk i pędzimy do przodu na ile tylko nam pozwalają siły. Artyleria niemiecka przeniosła ogień na nasze skrzydło. Za każdym trzaskiem artyleryjskiego wystrzału strzelcy, jakby pchnięci przez kogoś, pędzili do przodu. Szli z determinacją (…) Piechoty przed nami nie widać. Wygląda na to, że obeszła osiedle i wdarła się weń z boku (…) To tu, to tam wściekły jazgot kaemów i krótki wrzask „hurra!” . Zaciekła walka trwała w sumie dwie godziny. Podsumował ją ppor. Rosiak: „Niemcy wycofali się. Zabici i ranni byli po obydwu stronach (…) W bitwie brały udział [z niemieckiej strony] RKM, CKM, czołgi i artyleria. Po naszej stronie był pluton czołgów, dwa działka ppanc. i w pierwszej linii nasz baon” . Niemcy utracili pojazdy, cekaemy oraz jeńców. Doszło nawet do starcia pancernego, w którym polskie 7 TP zniszczyły dwa czołgi niemieckie, w tym Panzer IV . Płk Wacław Szalewicz, dowódca piechoty dywizyjnej 13 DP, pisał, że „w rejonie Głowaczowa raz jeszcze chlubnie zaprezentował się 44 pułk, który szybko, z kolumny marszowej rozwinął się do kontruderzenia przeciwko Niemcom (…) Nie tylko odrzucił wroga, ale opanował Głowaczów, zajęty już przez nieprzyjaciela i tu odbito batalion saperów, zdobyto znaczną ilość samochodów ciężarowych, motocykli i amunicji” .

Po bitwie uszczuplony 44 PSLA obsadził Głowaczów, osłaniając przegrupowanie 13 DP. Po wykonaniu zadania ruszył on ku Wiśle, gdzie wskutek błędnych rozkazów dowództwa dywizji zmuszony był improwizować 11 września przeprawę w bardzo trudnych warunkach (brak mostów oraz środków przeprawowych, naloty i ogień artyleriiniemieckiej). Wielu żołnierzy utonęło, wielu jednak zdołało sforsować rzekę. Ich zaradność wysoko ocenił kpt. Gorski, pisząc, że „świadczy to o dużej odporności moralnej żołnierzy, którzy – bez przesady – godni są dlatego miana wojska wyborowego. Ich nieszczęściem i powodem częściowej zguby było w danym wypadku nieumiejętne, fatalne i wprost nie do zrozumienia dowodzenie na szczeblu armijnym gen. Dąb-Biernackiego” . Zgrupowanie kpt. Parata otrzymało rozkaz obsadzenia Łaskarzewa. 13 DP intensywnie się reorganizowała w tym rejonie, z lewego brzegu Wisły wciąż dołączali nowi żołnierze. Większość włączano do 43 pp, który w stosunkowo najlepszej formie przedostał się za rzekę. Żołnierzy 44 PSLA i 45 pp połączono w jeden batalion. W Łaskarzewie zainstalowano szpital polowy i kwatermistrzostwo dywizji. 17 września od wschodu uderzyli na przedpola Łaskarzewa Niemcy. Zaciekłe walki, podczas których Polacy zostali zepchnięci do Łaskarzewa, trwały do godzin popołudniowych. Dalsze niemieckie natarcia odparto, a odwrót odbył się w zorganizowany sposób i na rozkaz. Poległo 25 żołnierzy, w tym podporucznicy Tomasz Jabłkowski i Tomasz Olszewski oraz 58 mieszkańców miasta. Następnie 13 DP podjęła marsz na Warszawę. 44 PSLA, połączony obecnie z III batalionem 43 pp, maszerował w środku kolumny. Około godziny 2 nad ranem 19 września oddziały polskie osiągnęły rejon Falenicy. Tutaj napotkały poważnego przeciwnika w postaci niemieckiej 11 Dywizji Piechoty, która po zorientowaniu się, że strona polska dąży do przebicia do stolicy, rozpoczęła około 9 rano uderzenie. Doszło do zażartej walki z udziałem czołgów, artylerii i broni maszynowej. Niemcy w czasie bitwy omyłkowy naprowadzili nawałę na własny batalion, co ułatwiło Polakom obronę. Oddział 44 PSLA obsadzał najtrudniejszy, wschodni odcinek walki, gdzie Niemcy górowali stanowiskami nad Polakami okopanymi u podnóża wzniesienia. Około godziny 12.30 żołnierze kpt.  Parata kontratakowali na bagnety, zmuszając Niemców do odwrotu w nieładzie. Ataki niemieckie trwały jednak do późnego popołudnia. Falenica została utrzymana. Dowódca niemieckiej 11 DP, gen. von Bock, miał się później wyrazić: „Gdybym miał takich oficerów, jak ci polscy z Falenicy, podałbym ich do odznaczenia Krzyżami Żelaznymi i przedstawiłbym do awansu do stopni majorów” . Straty polskie wyniosły niemal 300 ludzi, zaś pozostali byli wyczerpani i zaczynało brakować im amunicji. Dodatkowo 13 DP zagrażało okrążenie. W tej sytuacji płk Kaliński nakazał marsz ku Wiśle i posuwanie się jej brzegiem do Warszawy. Pod Miedzeszynem kolumna została zaatakowana silnym ogniem przez Niemców, którzy ostatecznie rozproszyli 13 DP jako zwartą jednostkę. Do Warszawy przebiło się około 500 żołnierzy dywizji. Niemal 160, w tym żołnierze 44 PSLA wraz z kpt. Paratem, stoczyli jeszcze ostatni bój w Żerzeniu koło Wawra, gdzie starli się z batalionem 11 DP. Żołnierze polscy odmówili kapitulacji. „Wszystkich opanowała psychoza walki i poza nią nic nie widziano” – wspominał kpt. Gorski, który brał udział w starciu. Poległo 107 ze 160 żołnierzy, dopiero po wystrzelaniu całej amunicji pozostali przy życiu, w tym kpt. Parat, poddali się. Płk Marian Porwit pisał w swoich komentarza, że „prawie nieznana jest krwawa walka w m. Żerzeń (…) Była to walka niedużego polskiego oddziału (20 oficerów i 140 żołnierzy) przeciw wielokrotnej przewadze, oddziału ginącego w zapamiętaniu bez najmniejszej nadziei powodzenia. Toteż w tej ostatniej walce było dwa razy więcej poległych niż rannych” . Niektórzy żołnierze 44 PSLA dotarli do centrum Warszawy, gdzie zostali włączeni do odtwarzanego 43 pp. Reorganizowana 13 DP, wzmocniona ochotnikami warszawskimi, stacjonowała w odwodzie dowództwa obrony stolicy na Czerniakowie, a od 26 września na Żoliborzu. Po kapitulacji 28 września złożyła broń.

WALKI W RAMACH XIII BRYGADY PIECHOTY

Część żołnierzy 44 PSLA po przeprawie przez Wisłę, kierując się pogłoską o rozkazie marszu na wschód w celu reorganizacji jednostek, ruszyła na Lubelszczyznę. Zebranych żołnierzy 44 PSLA wzmocniono batalionem wystawionym z ośrodków zapasowych 3 DP, co pozwoliło w dniach 13-16 września odtworzyć większość pułku. Wszedł on w skład 13 Brygady Piechoty dowodzonej przez płk Szalewicz. Dowództwo 44 PSLA objął ponownie płk Józef Frączek. Rozkazy dowódcy Frontu Północnego przewidywały marsz na południe. 18 września 44 PSLA znalazł się w Hrubieszowie. 20 września w Telatynie doszło do zwycięskiej walki z ukraińskimi dywersantami. W dniu 22 września 44 PSLA nacierał ofiarnie na Podhorce bronione przez niemiecką 28 DP, ponosząc poważne straty i przechodząc następnie do obrony, wspieranej ogniem 9 pac. Wskutek natarcia czołgów na sąsiednie jednostki 19 BP zostały zagrożone 23 września tyły 44 PSLA. Niedostatki łączności spowodowały, że płk Frączek nie znał grozy położenia. Czołgi uderzyły od tyłu w chwili, gdy 44 PSLA nacierał i znajdował się pod ciężkim ogniem artylerii i broni maszynowej. Wobec braku broni przeciwpancernej został on ostatecznie rozbity.

BIBLIOGRAFIA
W. Jarno, 13. Dywizja Piechoty w wojnie 1939 r., Warszawa 2012

  1. Bieliński, 44 Pułk Strzelców Legii Amerykańskiej, Pruszków 2010
  2. Porwit, Komentarze do historii działań polskich działań obronnych 1939 roku, t. 1, 2, 3, Warszawa 1983
  3. Sulich, Bitwa pod Falenicą 19 września 1939 r., [w:] B. Międzybrodzki, M. Gajda, K. Fudalej, M. Przeperski (red.), „Na z góry upatrzonych pozycjach”, Warszawa-Zabrze 2011

J. Wróblewski, Armia „Prusy” 1939, Warszawa 1986

  1. Rosiak, IPiMS, Relacje, sygn. B.I. 78/C/10
  2. Borkowski, IPiMS, Relacje z działań wrześniowych 1939 roku spisane 8 grudnia 1945, sygn. B.I. 78/C/14

Polskie siły zbrojne w drugiej wojnie światowej, tom I, Kampania Wrześniowa, część 3, Londyn 1959

  1. Gorski, Działania 13 Kresowej Dywizji Piechoty w wojnie 1939 roku, mps niepublikowany
  2. Milczarek, Za Wisłą będzie odpór, [w:] „Chłopska Droga” 1972, nr 21
  3. Szalewicz, Wyprawa po Gdańsk nie doszła do skutku, [w:] „Gazeta Krakowska” 1971, nr 213

STRESZCZENIE W JĘZYKU ANGIELSKIM

44th Rifle Regiment of the American Legion roots reach the period of the formation of the Blue Army commanded by General Józef Haller in France. 2. Polish Rifle Regiment was formed on 13th March 1918. A significant percentage of its soldiers were volunteers originating from the Polish American community. The regiment was incorporated into the 1st Rifle Division. It had time to take part in the activities of the First World War on the Western Front.

In April 1919 the regiment was transported onto Polish territory. Since May, after renaming the 2nd Rifle Regiment, it took part in clashes with the Ukrainians in Eastern Lesser Poland. On 1st September it was renamed for the third time on the order of the Supreme Commander as the 44th Regiment of FrontierRiflemen and became part of the 13th Infantry Division. In April 1920 it participated in the Kiev offensive. In August it took part in the fighting in Podolia. In September, after tipping the scales of war on the Polish side, it made a renewed march east, ending its trail of fire in the village Zwiahel.

In the years 1920-1939 the regiment was stationed in Rivne. Once again, it was renamed the 44th Infantry Regiment of Frontier Riflemen. The most important event in each year was regimental feast day on 22 April. In 1939, in order to perpetuate the tradition of the Blue Army and emphasize regiment association with volunteers from the Polish American community, the regiment was given a final name: the 44th Rifle Regiment of the American Legion.

Still being part of the 13th Infantry Division, 44th Regiment was mobilized in alarm mode between 14-17 August 1939. Its commander was Colonel Joseph Frączek. 13. Infantry Division initially was deployed to Pomerania as part of the Intervention Corps, which was supposed to enter the Gdansk in case of German attempts to incorporate it into the Reich. On 31st August this plan became obsolete, resulting in 13th Infantry Division redeployment to the area of Tomaszów Mazowiecki. Division organized itself defensively in the foreground of the city, and 44th Regiment was in reserve. The defensive line, however, held a gap which was penetrated on 6th September by German tanks. There has been a chaotic, night fighting around Tomaszów Mazowiecki, after which 44th Regiment retreated eastwards. The next morning the regiment was dissolved at the behest of the divisional staff, and the soldiers were ordered to head for the Vistula in small groups. Despite the losses, improvised battalion of soldiers of the 44th Regiment was organized. It took part in the battle of Głowaczów on 11th September – it the largest battle of the regiment in 1939. After crossing over the Vistula 44th Regiment eventually split. Improvised company under the command of Cpt. Parat was given the task of defending Laskarzew where a field hospital and Division HQ were established. On 17th September Germans attacked Łaskarzew from the east. The units of the 44th Regiment then took part in the Battle of Falenica and the Siege of Warsaw. Some of the soldiers after crossing the Vistula marched southeast and fought in the 13th Infantry Brigade in the Second Battle of Tomaszów Lubelski.
Historical Reenactment Association of the 44th Rifle Regiment of the American Legion was founded in June 2013 in Warsaw. We are a group of people interested avidly in Polish history and military traditions, for whom knowledge acquired from books is not enough to satisfy the ambition, hence the idea to address the ‚living’ history. Most of us have several years of experience in historical reenactment. Together we work on historical projects and cultivate the Polish military glory. Currently the group has 15 fully-fledged, fully uniformed and equipped members. Artur Wodzyński and Dariusz Paprzycki perform the function of group leaders. Our specialty is naturallyreenacting soldiers fighting in defense of Poland in 1939, but we also successfully reenact the pro-independence Polish guerrillas from the years 1939 to 1947. There are plans is to implement the project „Polish-Soviet war in 1920.” The Association is involved in reconstruction activities throughout the country. We are not limited only to participate in battle reenactments – the group also displays dioramas, participates in the commemoration of historical events, as well as engages in charitable activities. We have a large amount of original military equipment. Of the replicas our most valuable asset is light machine gun wz. 28 „Browning” powered by gas installation, which we have since September 2013.